Poszukiwanie polskich przodków w Kirgistanie, czyli historia pewnej rodziny

W ramach zeszłorocznego Miesiąca Języków pisałam o kirgiskiej Polonii, w tym także o tym, skąd w tym odległym kraju wzięli się Polacy. Teraz nadarzyła się okazja, by rozwinąć ten temat na konkretnym przykładzie potomka polskiego zesłańca, który poszukuje informacji o swoich korzeniach.

Wiktor Stawinski mieszka pod Moskwą, lecz urodził się w Kirgistanie. Z rodzinnych opowieści wie, że jego prapradziadek był Polakiem i trafił do Azji Środkowej jako zesłaniec, choć upływ czasu zatarł szczegółowe informacje o nim. Niedawno trafił do mnie poprzez blog i poprosił o pomoc w poszukiwaniach, zgadzając się, bym opublikowała tu jego opowieść przetłumaczoną z rosyjskiego, którą przytaczam poniżej.

Mam na imię Wiktor. Mam 30 lat, mieszkam pod Moskwą. Jako nastolatek zacząłem się interesować „morfologią” mojego nazwiska, a także tym, kim byli i skąd pochodzili moi dalsi przodkowie.

Pierwszą kwestię objaśnić bardzo łatwo: dla mnie, rosyjskojęzycznego, własne nazwisko zawsze było czymś abstrakcyjnym. Ani krewni, ani znajomi nie byli w stanie powiedzieć, od jakiego słowa ono pochodzi. Odpowiedź znalazła się bardzo szybko, gdy tylko nawiązałem kontakt z przedstawicielami narodu polskiego. Dzięki Jolancie dowiedziałem się, że po polsku moje nazwisko pisze się najprawdopodobniej „Stawiński” i co oznacza słowo „staw”. Tak więc znalazłem odpowiedź na pierwsze pytanie.

Druga kwestia jest naturalnie znacznie ważniejsza i bardziej skomplikowana. Życie potoczyło się tak, że zarówno ja, jak i co najmniej trzy pokolenia moich przodków urodziły się w Azji Środkowej. W mojej linii byłem ostatnim, który urodził się w Azji i jeszcze jako małe dziecko przeprowadziłem się wraz z rodziną do obwodu moskiewskiego, gdzie nadal mieszkam. Mój ojciec zmarł w 1992 r., a z dziadkiem (jego ojcem) przez całe życie nie udało mi się nawiązać bliższego kontaktu (wówczas, w dzieciństwie, kwestia przodków nie była dla mnie aż tak ważna). Dziadek umarł w 2010 r. w Biszkeku, gdzie mieszkał. Jednakże poprzez portale społecznościowe odnalazłem daleką krewną, która nadal mieszka w Biszkeku. Dzięki niej udało się uzyskać trochę informacji o przodkach. W dodatku trzy lata temu byłem służbowo w Biszkeku i w wolnej chwili odnalazłem groby ojca, dziadka i pradziadka. Oczywiście, trochę też opowiedziała mi mama.

Poniżej przytaczam wszystko, co wiem o swoich przodkach.

Ojciec: Oleg Stawinski (1964-1992).
Dziadek: Witalij Stawinski (1936-2010). Był dość znanym naukowcem – geologiem.
Pradziadek: Anton Stawinski (1907-1984). Według niepotwierdzonej informacji pracował w służbach specjalnych.
Prapradziadek: Adam Stawinski (brak wiarygodnych informacji o dacie urodzenia, śmierci i zawodzie).

Według jednej z „legend” rodzinnych Adam z rodziną przybył do Biszkeku (wówczas Piszpeku) z północnego Kazachstanu, jego żona również była Polką i przez całe życie mówiła z wyraźnym akcentem. Z kolei ojciec Adama został zesłany z Polski do Azji jeszcze za cara za „wolnomyślicielstwo”.

Według innej opowieści rodzina przeprowadziła się z Polski (lub została zesłana) do Azji Środkowej w okresie reformy rolnej Stołypina. Stawińscy przybyli jakoby do Piszpeku w karawanie wozów zaprzężonych w woły z Taszkentu. W tym miejscu informacje, które zdołałem zgromadzić, urywają się. Niestety nie wiem, do kogo mógłbym się zwrócić po pomoc. Będę więc wdzięczny za wszelkie porady, które pomogłyby mi w dalszych poszukiwaniach. Dziękuję.

Nie wiem, czy uda mi się w jakiś sposób pomóc Wiktorowi. Przypuszczam, że coś do powiedzenia na ten temat mogliby mieć historycy zajmujący się tematyką polskich zesłańców z przełomu XIX/XX w. Np. czy istnieją źródła z danymi o konkretnych osobach zesłanych do Azji Środkowej, wśród których można by znaleźć jakieś wzmianki o rodzinie Stawińskich? Mam nadzieję, że wśród Czytelników znajdą się osoby orientujące się w tej tematyce, będę więc wdzięczna za każdą wskazówkę.


Zostaw komentarz