Utwory Czyngiza Ajtmatowa – „Wielbłądzie Oko”

„Wielbłądzie Oko” to moje najnowsze odkrycie. Choć słyszałam o tym utworze już dawno, to przeczytałam go dopiero teraz. A przeczytawszy po rosyjsku dowiedziałam się, że istnieje także polski przekład, na który do tej pory nie trafiłam.

Wielbłądzie Oko

1962
Tytuł kirgiski: „Ботогөз”
Tytuł rosyjski: „Верблюжий глаз”
Przełożyła Krystyna Latoniowa

opowiadania pisarzy radzieckich

„Wielbłądzie Oko” po polsku ukazało się w zbiorze „Opowiadania pisarzy radzieckich” pod redakcją Andrzeja Drawicza (PIW, 1967). W przeciwieństwie do innych wczesnych utworów Ajtmatowa nie porusza tematyki wojennej. Jego akcja dzieje się bowiem kilkanaście lat później. Główny bohater, siedemnastolatek imieniem Kemel, po ukończeniu szkoły zgłasza się do pracy przy zagospodarowywaniu ugorów na Stepie Anarchajskim w południowym Kazachstanie. Pociągają go głoszone w tym czasie szumne hasła przekształcania dzikiego stepu w pola uprawne, lecz zastana na miejscu rzeczywistość okazuje się diametralnie różna od jego idealistycznych wyobrażeń.

Po długiej podróży Kemel dociera do niewielkiej bazy, w której pracuje agronom – kierownik przedsięwzięcia, dwóch traktorzystów z pomocnikami i kucharka. Młodzieniec marzy o obsługiwaniu potężnych maszyn rolniczych, tymczasem musi zostać woziwodą i przez cały dzień krążyć z beczkowozem między jedynym źródłem w okolicy a dwoma traktorami, które w miarę postępu orki coraz bardziej oddalają się od bazy. Wysłuchuje przy tym pogróżek opryskliwego, a wręcz agresywnego traktorzysty Abakira. Ten nie skrywa pogardy wobec młodych i niedoświadczonych pracowników, nie waha się podnieść ręki nawet na starszych, a także pomiata zakochaną w nim Kalipą. Rozczarowanie Kemela łagodzi jedynie piękno przyrody i krótkie spotkania z nieznajomą pasterką, która przyprowadza jagnięta do źródła zwanego Wielbłądzim Okiem. Jednak pewnego dnia narastający konflikt z Abakirem sprawia, że cierpliwość chłopaka się kończy.

Fragmenty

Wtedy Anarchaj na mapie był taki mały jak dłoń. A teraz? Od świtu gnam w jedną i drugą stronę ten idiotyczny beczkowóz. Wieczorem z trudem wyprzęgam konia, daję mu prasowanego owsa, który przywiozła ciężarówka. Potem bez apetytu jem to, co mi podaje nasza Aldej, idę do jurty, rzucam się na posłanie i zasypiam jak kamień.

Że Anarchaj jest jednak cudownym stepem o piołunowym zapachu – to prawda. Można by tu chodzić godzinami i rozkoszować się jego pięknem, ale cóż – nie ma czasu.

*

Nagle usłyszałem szept. Abakir i Kalipa leżeli razem. Może i dawniej to się zdarzało, ale ja nie zauważyłem. Kalipa, płacząc, mówiła o czymś, czego nie rozumiałem.
– No przestań, dosyć – sennie pomrukiwał Abakir. – Pojedziemy do miasta i wszystko się załatwi. Poleżysz dzień, dwa… Po co zamartwiać się niepotrzebnie?
Kalipa odpowiedziała z goryczą:
– Nie o to się martwię. Nienawidzę ciebie, gardzę… Za co pokochałam takiego człowieka, jak ty? Nie rozumiem, co w tobie znalazłam… Czy choć cośkolwiek dobrego zrobiłeś dla ludzi? Nic, a jednak przywiązałam się do ciebie jak pies.

Ekranizacja

„Wielbłądzie Oko” to kolejny utwór Ajtmatowa, który zainteresował rosyjskich filmowców. Jego ekranizację pod tytułem „Znój” („Зной”) stworzyła w 1963 r. Łarisa Szepitko (Лариса Шепитько). W roli głównej wystąpił Bołotbek Szamszyjew (Болотбек Шамшыев) – wówczas początkujący aktor, dziś sławny reżyser. Abakira zagrał kazachski aktor Nurmuchan Żanturin (Нурмухан Жантурин), Kalipę – Klara Jusupdżanowa (Клара Юсупжанова), a dziewczynę przy źródle – Roza Tabałdijewa (Роза Табалдиева).

Tu można obejrzeć go po rosyjsku z włoskimi napisami.


Zostaw komentarz