Językowe stereotypy o Kirgizach

Dziś 25 kwietnia, a więc kolejna edycja „W 80 blogów dookoła świata”. Tym razem temat dotyczy mitów i stereotypów o danym kraju, narodzie lub języku. Postanowiłam podzielić go na dwie części. Poniżej znajdziecie stereotypy językowe, a na drugim blogu – o Kirgizach i Kirgistanie.

Nie ulega wątpliwości, że najwięcej stereotypów tworzy się między tymi narodami, które ze sobą sąsiadują. Odległość dzieląca Polskę i Kirgistan sprawia więc, że jest ich niewiele. Ale wspomnę tu nie tylko o stereotypach polskich, lecz także o rosyjskich.

Spojrzenie polskie

To oni mają własny język? I nie jest podobny do rosyjskiego? A jak się ten kraj w ogóle nazywa?

Podstawowym stereotypem – jeśli ten przypadek można tak nazwać – jest częsta w Polsce niewiedza o tym, że taki język (i kraj) w ogóle istnieje. A kto już słyszał o kraju, często kojarzy go jedynie z byłym ZSRR, postrzeganym przez pryzmat Rosji i języka rosyjskiego. Zdarza się więc usłyszeć, że Kirgizi są w zasadzie podobni do Rosjan, a ich język zapewne też. No bo jak ma nie być podobny, skoro jest zapisywany cyrylicą? Tych, którzy wiedzą, że kirgiski należy do języków turkijskich, które w żaden sposób nie brzmią jak słowiańskie, będzie znacznie mniej.

Kto już wie, choćby w przybliżeniu, gdzie ten kraj leży, nadal może popełnić błąd w jego nazwie. Nadal często się słyszy pozostałe z czasów radzieckich słowo „Kirgizja” – właściwa obecnie nazwa to Kirgistan lub Republika Kirgiska. Przymiotnik zaś brzmi „kirgiski” – nie „kirgijski”! A kobieta narodowości kirgiskiej to Kirgizka, a nie Kirgiska. Może to zaskakujące, ale bardzo często natykam się na błędne formy.

Spojrzenie rosyjskie

To oni mówią po rosyjsku i to tak, że da się ich zrozumieć?

Nieco innych stereotypów o Kirgizach dorobili się Rosjanie. Jest to temat-rzeka – zaryzykuję stwierdzenie, że jeśli wszystkie narody byłego ZSRR nadal coś łączy, to właśnie stereotypy, a lata sąsiedztwa, które mogły nauczyć ich czegoś więcej, poszły na marne. Ale wróćmy do tematu. Rosjanie często patrzą na Kirgizów (i inne narody Azji Środkowej) przez pryzmat imigrantów przebywających w Moskwie i innych miastach, zwłaszcza niewykształconych pracowników fizycznych z prowincji. W takim wyobrażeniu typowy Kirgiz prawie nie mówi po rosyjsku, a jeśli mówi, to niemiłosiernie kaleczy język. Z tego powodu przeciętny Rosjanin, spotykając Kirgiza dobrze mówiącego po rosyjsku, nie uwierzy własnym uszom i uzna go za przedstawiciela innego narodu. Taka sytuacja przydarzyła się w Rosji mojemu mężowi. Moskiewski rozmówca, słysząc nienaganny język absolwenta filologii, wziął go za… Maryjczyka.

Faktem jest, że po rozpadzie ZSRR poziom i status języka rosyjskiego w azjatyckich republikach podupadł, ale w Kirgistanie na tle całego regionu nie jest z tym aż tak źle. O sytuacji językowej w Kirgistanie, a zatem też o znajomości języka rosyjskiego wśród Kirgizów i tworzących się na tym tle podziałach możecie przeczytać tutaj.

To oni mają historię literatury?

Jaka jest wiedza o kirgiskiej kulturze, a w tym przypadku literaturze, wśród wspomnianych przeciętnych Rosjan? Nierówna. O Czyngizie Ajtmatowie słyszeli niemal wszyscy, a wielu uważa go za „swojego”, przedstawiciela literatury rosyjskiej, gdyż pisał równolegle po kirgisku i rosyjsku, a na świecie zyskał sławę jako pisarz radziecki. Z kolei wcześniejsze kirgiskie piśmiennictwo jest bardzo mało znane. Przypuszczam, że źródło tego stereotypu tkwi w pierwszych dekadach ZSRR, kiedy to w ramach likwidacji analfabetyzmu wiele niesłowiańskich narodów Rosji i pozostałych republik przyjęło alfabety oparte na cyrylicy. Część z nich faktycznie do tej pory nie miała własnego piśmiennictwa, lecz w przypadku Kirgizów było inaczej. Jako naród muzułmański, podobnie jak Kazachowie, Tatarzy czy Baszkirzy, korzystali oni ze zmodyfikowanego alfabetu arabskiego, a ich tradycje literackie sięgały kilkanaście wieków wstecz (patrz epos o Manasie). Faktem jest natomiast, że w przedrewolucyjnym Turkiestanie tylko niewielki procent ludności umiał pisać i czytać.

Zapraszam do czytania opowieści o stereotypach związanych z innymi krajami i językami. Linki do nich znajdziecie poniżej. Jeśli zaś chcielibyście dołączyć do grupy blogów językowych i kulturowych, piszcie na blogi.jezykowe1@gmail.com.

80 blogów

Austria

Viennese breakfast: 5 faktów i mitów o Austrii

Chiny

Biały Mały Tajfun: 5 mitów o Chinach

Finlandia

Finolubna: 5 stereotypów o Finach

Suomika: 5 mitów i faktów o języku fińskim

Francja

Madou en France: 5 stereotypów o Francuzach, czyli co zaskoczyło mnie we Francji cz.2

Między Francją a Szwajcarią: (Nie)stereotypowo o podejściu Francuzów do języka angielskiego

Zabierz swego lwa: Ci tchórzliwi Francuzi, którzy podbili Anglię

Gruzja

Gruzja okiem nieobiektywnym:  Najbardziej mylące stereotypy o Gruzji

Japonia

japonia-info.pl: Mity na temat języka japońskiego

Kirgistan

Enesaj.pl: Pięć stereotypów o Kirgistanie i Kirgizach

Niemcy

Niemiecka Sofa: 5 niemieckich mitów i legend

Norwegia

Pat i Norway: 5 obiegowych stereotypów o Norwegii i Norwegach

Tanzania/Kenia

Suahili online: 5 mitów o Kenii i Tanzanii (i o Afryce w ogóle)

Wielka Brytania

Angielska Herbata: Fakty i mity o Brytyjczykach i Wielkiej Brytanii

Angielski c2: Język prawdę Ci powie

English tea time: Angielski oczami ucznia

Język angielski dla każdego: 5 stereotypów o Anglikach

Włochy

Wloskielove: Obalam 5 stereotypów o Włochach

Obserwatore: A może by tak zamieszkać w słonecznej Italii? Mity o Włoszech


10 komentarzy na temat “Językowe stereotypy o Kirgizach

  1. Poruszyłaś badzo ciekawą kwestię, tzn. stereotypy wewnętrz dawnego ZSRR. Wielu ludziom się wydaje, że była to jedna wielka szczęliwa rodzina, a przcież róznice między np. Ukraińcem, Litwinem, Gruzinem i Kirgizem są ogromne. Super wpis!

    • No właśnie, to taka rodzina, w której najlepiej wychodzi się na zdjęciach. A różnice pomiędzy samymi Rosjanami? Przypominają mi się opowieści męża o tych Rosjanach z Kirgistanu, którzy po rozpadzie ZSRR wyprowadzili się do Rosji i zaraz mieli ochotę wracać, bo w historycznej ojczyźnie wcale nie byli mile widziani.

  2. Myślę, że nieświadomość historii/kultury krajów pozaeuropejskich to trochę wina nasze edukacji skoncentrowanej na basenie Morza Śródziemnego. Dzieci w szkole dowiadują się, że poza Europą to byli królowie egipscy, gdzieś tam Chiny no i Stany Zjednoczone, jak je już emigranci z Europy założyli. Reszta to biała plama.

Zostaw komentarz